Views: 29

Człowiek, który zbliża się do sześćdziesiątego roku życia, a właściwie po przekroczeniu 50 lat staje przed faktem, że czepiają się go różne i co raz większe choroby. Na ogół są związane z wiekiem, czyli trochę mówiąc humorystycznie tak zwana PESEL-lica, czyli PESEL (stosownie do roku urodzenia) tak też było i ze mną. Nie będę tu wymieniał wszystkich swoich chorób – skupię się na tych najbardziej istotnych dla tego tekstu. W moim przypadku najbardziej istotną chorobą, która mnie dopadła był tak zwany niedobór sodu. Choroba ta pojawiła się u mnie więcej jakieś 2 lata temu. Objawiało się to tym, że miałem niekontrolowane drżenie rąk i ust. Wówczas lekarz dał mi skierowanie na poziomu badanie sodu. To się tylko tak prosto mówi w konsekwencji drżenia rąk prowadzi do tego, że człowiek nie może normalnie odręcznie pisać, ani też odżywiać na przykład łyżką lub nosić bez rozlewania kubka z napojem.

Kiedy otrzymałem wyniki czym prędzej udałem się do lekarza, który zlecił wykonanie badania. Wtedy nie rozpisując się o całej mojej historii choroby, doktor zalecił mi abym – ponieważ okazało się, że sód miałem na poziomie dolnej granicy normy – dosalał więcej spożywane potrawy. Ale cała sprawa tego mojego schorzenia nie była taka prosta. Jak wyżej wspomniałem utrudniała mi odręczne pisanie i przenoszenie kubka z przyrządzoną do wypicia kawą. Szczególne boleny był brak możliwości odręcznego pisania, ponieważ byłem autorem książki i przez pewien czas nie mogłem wyraźnie napisać dedykacji dla któregoś z moich przyjaciół.

Wreszcie jeden z moich zatroskanych o mnie przyjaciół zaaranżował spotkanie z innym przyjacielem, który poddał się zabiegowi włączeniu elementów technicznych do swojej głowy i dzięki elektronicznej stymulacji  mógł funkcjonować bez uciążliwych drgawek. Powiem szczerze, że mnie ta metoda uzdrowienia przerażała, mimo że od razu jej nie odrzuciłem będąc cały czas w stałym kontakcie ze swoim lekarzem.

Niezależnie od tego przez ostatnie dwa tygodnie odmawiałem równocześnie Nowennę do świętego Wenantego i do świętego Charbela – nie licząc specjalnie na uzdrowienie. Nie odmawiając jeszcze całej modlitwy pewnego dnia zauważyłem, że moje pismo odręczne przypomina kształtem normalne pismo, czyli sprzed choroby.

Nie sądzę, że przyczyniła się do tego głównie sól kuchenna, bo zdarzało mi się, że o jej używaniu czasami zapominałem. Bardziej Jestem skłonny do tego, aby uwierzyć, że bardzo przyczyniła się do tego modlitwa chociaż nie była ona ukierunkowana jednokierunkowo na mój powrót do zdrowia.

Za co Panu Jezusowi Szczerze Dziękuję

brat Jacek